Kolejna butelka rozbiła się tuż koło mojej głowy.Chciałam być silna,ale moje oczy zaszkliły się od łez.
-Ty jebana kurwo! Dziwko pierdolona! Wypierdalaj kurwa!
Następny huk tłuczonego szkła rozsadził mi czaszkę.Wyszłam z pokoju. Dam mu ochłonąć. Mimo usilnych starań wybuchnęłam płaczem. Matthew znowu wrócił do domu pijany i naćpany. Czasem zastanawiałam się jak on to robi,że jeszcze żyje. Czasem zastanawiałam się jak ja to robię,że jeszcze z nim jestem. Z każdym nowym dniem coraz bardziej obawiałam się,że gdy wróci do domu już nie będzie miał skrupułów. Nie skończy się tylko na krzykach i rzucaniu butelkami. Któregoś dnia on zrobi mi krzywdę. Wstałam z kąta i weszłam z niespotykaną jak na mnie śmiałością do naszego pokoju. Matt wlepił we mnie zamglone spojrzenie.
-Czego tu kurwa chcesz? Czego chcesz?!
Ze łzami w oczach obserwowałam jak mój niedoszły ukochany próbuje się podnieść,ale za każdym razem ciężko opada na łóżko. Miałam taką ochotę wystawić wszystkie jego rzeczy za drzwi i kazać mu się wynosić. Jednak nie mogłam. Mimo wszystko dalej go kochałam. Niemoc spotęgowała mój płacz. Odwróciłam się. Nagle usłyszałam za sobą sapanie. To był Matt. Jak on do cholery wstał?! Poczułam przeszywający ból w ręce. Mój mężczyzna wbijał mi paznokcie w ramię.
-Chodź tu mała suko. Pokaż jak mnie kochasz!
Szarpał coraz mocniej i zmusił mnie do odwrócenia się.Strach sparaliżował moje ruchy. Byłam teraz marionetką w jego rękach. Zerwał ze mnie ubrania i przyciągnął za włosy do łóżka. To tak bardzo bolało.
Chwilę pastwił się nade mną bijąc i drapiąc mnie po całym ciele po czym zatkał usta silną dłonią i zaczął gwałcić. Opierałam się jak mogłam. Szarpałam,kopałam. To nic nie dawało. Gdy skończył zaśmiał się szyderczo.
-Jesteś moja rozumiesz? Tylko moja kurwa!
Nie odzywałam się. Nie dałam rady przez szok jaki przeżyłam. Postanowiłam odreagować i uciec jak najdalej od tego domu. Ubrałam się szybko w czarne skórzane spodnie,glany,top i ramoneskę. Wyszłam na ulicę i złapałam taksówkę. Postanowiłam jechać do baru „Colour”. O tej porze zawsze grały tam młode zespoły rockowe,które dopiero wchodziły na drogę do sławy. Wysiadłam przy samym wejściu do lokalu. Trafiłam na końcówkę występu jakiegoś zupełnie nie znanego mi zespołu. Wokalista zdzierał gardło na coverach Aerosmith. Moją uwagę zwrócił jeden z gitarzystów prowadzących. Był to brunet z prostymi włosami i słodkim uśmiechem. Dopchałam się pod samą scenę i trzymając się barierki wlepiałam wzrok w bandę rozdartuchów. Zapewne wyglądałam jak małe dziecko przed wystawą sklepu zabawkowego, ale nie liczyłam się z tym. Mimo wokalisty,który jak dla mnie był jeszcze pisklakiem w tym fachu (kompletny brak warsztatu i skupianie się na darciu mordy zamiast śpiewaniu) zespół wywarł na mnie ogromne wrażenie. Momentami wydawało mi się,że członkowie grupy zerkają na mnie przelotnie. To pewnie była tylko moja chora wyobraźnia. Zapomniałam o wszystkich moich kłopotach i kołysałam głową w rytm muzyki. Odpłynęłam. Nie zauważyłam nawet kiedy występ się skończył a wszyscy wrócili do stolików. Stałam niczym biedna sierotka z zamkniętymi oczyma. Nagle poczułam,że ktoś dotyka moją rękę.
-Hej mała wszystko gra?
Wystraszona otworzyłam oczy i ujrzałam słodkiego blondyna patrzącego na mnie z małej sceny. Nie potrafiłam rozróżnić czy to basista,czy perkusista. Byli bardzo podobni.
-Tak. Wszystko ok. Po prostu spodobała mi się wasza kapela.
-To było widać!-zaśmiał się.-Ciekawie było obserwować cię w letargu między rozszalałym tłumem.
Uśmiechnęłam się. Ten blondyn bardzo pozytywnie działał na mój umysł. Od razu wszystkie moje myśli rozjaśniły się i nabrały kolorów.
-Tak w ogóle to jestem Steven. Tak tylko zaznaczam,że gram na perkusji. Ludzie,którzy oglądają nas pierwszy raz czasem mylą mnie z basistą-Duffem. A ty masz jakieś imię?
-Charlotte.
-Ładnie.-znowu się uśmiechnął-chcesz to przedstawię cię pozostałym.
Nie miałam nic przeciwko. Chciałam poznać ludzi,którzy tak bardzo zaimponowali mi na scenie. Steven zrobił świetne pierwsze wrażenie. W głowie miałam ułożoną całą wizję tego spotkania. Miłe powitanie,przedstawienie się,ciekawa rozmowa. Gdy weszłam za kulisy od razu pożałowałam tego, że mam tak bujną wyobraźnię. Przed moim nosem przetarabanił się skudlony osobnik,któremu twarz całkowicie zasłaniały długie,czarne włosy. W ręku trzymał dużą butelkę Night Traina. Nie spodobało mi się to. Miałam już wstręt do ludzi pod wpływem alkoholu.Steven przecisnął się do człowieka, w którym rozpoznałam wokalistę. Blondyn przywołał mnie skinieniem ręki. Niepewnie ruszyłam w jego kierunku.
-Charlotte to jest Axl nasz wokalista. Ten z prostymi czarnymi włosami to Izzy,dalej blondyn to właśnie Duff,a człowiek bez twarzy-i tu mój nowy przyjaciel podniósł głos-któremu zaraz zapierdolę jak się nie uspokoi! To jest Slash.
-Miło mi.
Wiem. Byłam skończoną idiotką. Stoi przede mną piątka rockmenów,a ja potrafiłam wypalić tylko grzeczne "miło mi". Wzbudziłam ogromną wesołość u Slasha,który mimo wszystko podszedł chwiejnym krokiem i przywitał się. W jego ślady poszli Izzy i Duff. Zaczęłam czuć się nieswojo. Od wszystkich mocno wionęło alkoholem.
-Kurwa! Gdzie jest moja jebana gitara do kurwy!-Slash wyraźnie bardzo się zirytował.
-Pojebie przestań się wydzierać bo nas stąd wypierdolą! Kurwa zostawiłeś tą gitarę na scenie.
Axl najwidoczniej nie chciał tolerować zachowania Slasha. Hudson miotał się po korytarzu wyklinając chwilę,w której poznał wokalistę. Postanowiłam wykonać odwrót. Kiedy zbliżałam się do wyjścia poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę.
-Poczekaj. Nie puszczę cię samą.
Stał koło mnie ten sam człowiek,który tak podobał mi się podczas występu.
-Izzy,tak? Wybacz,ale dam sobie radę.
-Nalegam-Izzy położył mi dłoń na ramię,syknęłam z bólu-dziewczyno co ci się stało?Na prawdę wszystko gra?
-Nie kurwa!-nie dałam rady powstrzymać łez,wybiegłam z lokalu trzęsąc się od coraz mocniejszego płaczu.
Koszmar tego wieczoru powrócił. Odbiegłam kilkadziesiąt metrów i upewniłam się,że nikt za mną nie podąża. Usiadłam na murku i dałam upust moim emocjom. Nagle ujrzałam cień przed moją twarzą. Ktoś uklęknął przy mnie i podniósł moją głowę podtrzymując podbródek. Spojrzałam prosto w piękne piwne oczy gitarzysty. Były dokładnie takie same jak moje.
-Słuchaj,Charlotte... mi możesz zaufać. Powiedz mi co się stało.
-Nie,Izzy. To moja prywatna sprawa. Człowieku znam cię od 30 minut,a ty chcesz żebym zwierzyła ci się ze wszystkich sekretów!
-Nie to nie-wyraźnie posmutniał-ale daj się chociaż odprowadzić do domu mała.
-Dom kurwa?! Ja nie mam domu! Mam piekło! Pierdolone piekło,w którym umrę...
+++
no to macie mój debiut. gratuluję sobie,że aż tyle napisałam. ogólnie uznaję że jest to do dupy.
Po przeczytaniu pierwszego rozdziału miałam ochotę na ciąg dalszy. Chciałam dowiedzieć się co będzie dalej :P. Skończyłaś w bardzo nieodpowiednim momencie xD.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że drugi pojawi się szybko.
Łeee ja myślę zupełnie inaczej. W moim opowiadaniu można by dużo zmienić i poprawić xD. Niektóre sceny są żenujące xD. Oczywiście dodałam cię do linków i mam nadzieję, że będziesz mnie informowała o nowych rozdziałach :)
*slodki-sen-rock-n-rolla.blog.onet.pl
Hm, no może za dużo było szpitali. A tutaj po prostu momentami są zapychacze. I szczerze? Pomysł powstał znikąd. Tzn to moja była współautorka wpadła na pomysł założenia tego bloga... Nie miałyśmy za bardzo koncepcji na tę historię. Wszystko w sumie opierało się na naszej wybujałej wyobraźni xD. Można powiedzieć, że potem zaczynało mi brakować weny. Nie wpadł mi żaden inny pomysł, a poza tym nie chciałam, żeby pojawiła się kolejna historia, w której dziewczyna jest gnębiona przez los już niemal od urodzenia. A poza tym lubię, gdy w opowiadaniu jest jakaś rywalizacja ;)
OdpowiedzUsuń